"Słyszałam, że się przeprowadzasz do NY. Zostawisz mnie samą? Jesteś podła wiesz ?"
Przeczytałam to i zaczęłam się śmiać. Ona zawsze taka była, ale zawsze mnie kochała, a ja ją. Po parunastu sekundach odpisałam.
"To jedź ze mną ! Przecież wiesz, że Cię kocham"
Na odpowiedź nie musiałam czekać długo.
"Przewidziałam to ... Mam już bilety i mieszkanie... Może i nie będziemy mieszkać razem, ale przynajmniej razem zawojujemy NY :) Nie mogę się doczekać :)"
Wiedziałam, że tak napisze. Szybko jej odpisałam.
"Na jakiej ulicy będziesz mieszkać?"
"Wall Street 6/28"
"Amelia o boosh... Koffam cię. Ja na Wall Street 5/28"
Zadzwoniłam do niej bo nie mogłam uwierzyć, że mówi prawdę. Nie mogłam uwierzyć, że przeprowadzam się razem z Ami ! Gdy się rozłączyła zaczęłam skakać po łóżku i piszczeć z radości.
- Co tu się stało?- spytał tata
- Amelka przeprowadza się ze mną - odpowiedziałam, nie przestając skakać
- To bardzo fajnie, ale mogłabyś się troszkę uspokoić bo na dole trzęsie się sufit !? - poprosił
- No dobrze... - podskoczyłam ostatni raz i usiadłam na brzegu łóżka
Tata bez słowa od wrócił się i zamknął za sobą drzwi. Spakowałam jeszcze kilka ubrań, ale zostawiłam też parę rzeczy na te dni kiedy jestem jeszcze w Kansas. Potem zaczęłam pakować różne drobiazgi które skrywały się w mojej szafie. Do 22 spakowałam się już prawie całkowicie. Potem byłam już bardzo zmęczona i poszłam się położyć. Następnego dnia obudziłam, się bardzo wcześnie rano. Tata jeszcze spał, a ja znowu zabrałam się za pakowanie. Było tak strasznie cicho. Jak dla mnie za cicho. Musiałam włączyć jakąś muzyke. Ojciec jeszcze spał więc nie przesadzałam z głośnością i puściłam cicho playliste z komórki. Po godzinie byłam już spakowana w całości. Nie miałam co robić więc wyjęłam z torby laptopa i zalogowałam się na Twittera. Czytałam jakieś bezsensowne tweety różnych nieznanych mi osób, ale tak zabijałam czas. W końcu natknęłam się na tweeta Niall'a Horan'a z One Direction, że ogłaszają kolejne koncerty w Ameryce. Weszłam w link obok i przeniosłam się na strone gdzie miały być sprzedawane bilety. W prawym rogu tykał licznik który odmierzał czas do rozpoczęcia sprzedaży. Została tylko minuta i 5...4...3...2 sekundy. Zauważyłam, że dokładnie za dwa tygodnie 1D będzie grało koncert w Nowym Yorku. "Hmm... Może pójdziemy z Amelią... Przecież obie ich lubimy" pomyślałam. Licznik wskazywał już tylko 40 sekund. Tik tak, tik tak. Nadeszła ta wyczekiwana chwila 3..2...1... "KUP BILET". Chciałam jak najszybciej kupić bilety, bo wiedziałam, że szybko się rozchodzą. Po pół minucie odetchnęłam, że mi się udało zdobyć 2 bilety w pierwszym rzędzie. Napisałam szybko SMS'a do Amelki.
"Hej ! Załatwiłam nam już pierwszą impreze w NY :) Cieszysz się ?"
Po dłuższej chwili dostałam odpowiedź
"Ciesze się ale co wymyśliłaś bo się zaczynam bać ?"
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpowiedziałam
"Koncert One Direction w pierwszym rzędzie"
Katie odpowiedziała w dziesięć sekund
"Ale ... JAK ?! :D"
Znowu uśmiechnęłam się do ekranu. Zamknęłam laptop. Ułożyłam się wygodnie na starym łóżku, które lekko zaskrzypiało. Patrzyłam się w sufit. Lubiłam to miejsce ale jednocześnie nie mogłam się doczekać jutra, bo w końcu miałam lecieć do Nowego Yorku. Niestety ta miła chwila nie trwała zbyt długo bo już po dziesięciu minutach usłyszałam kroki taty skierowane do mojego pokoju.
- Już nie śpisz ? - zapytał lekko zaspanym głosem
- Niee, już dawno się obudziłam. Nawet zdążyłam już kupić sobie i Amelce bilety na koncert za dwa tygodnie. Będziemy się super bawić.- uśmiechnęłam się
- To fajnie. Cieszę się - zakończył bardzo krótką rozmowe i wyszedł
Potem już tylko leżałam i myślałam o przeprowadzce, o koncercie i o wszystkich rzeczach związanych z Nowym Yorkiem. To już ten dzień. Tak długo wyczekiwany wtorek. To już dziś miałam opuścić to całe Kansas i zamieszkać w Nowym Yorku. Telefon zawibrował mi w kieszeni spodni od piżamy, zawsze go tam trzymałam. Taki nawyk. "1 NOWA WIADOMOŚĆ - Amelii". Otworzyłam i przeczytałam tego dosyć długiego SMS'a.
"Hej kochana ! To już dziś ! Wtorek ! Przeprowadzamy się do Nowego Yorku ! Z tego wszystkiego siedze już na lotnisku i na Ciebie czekam ! Mam nadzieje, że nie zapomnisz o mnie. Przychodź szybko bo muszę Cię przytuulić''
Moja odpowiedź była raczej krótka w porównaniu do tego co napisała Amelka.
"Nie zapomne !!! A co do mojego przyjścia to na razie musisz przytulać obsługę bo dopiero co się obudziłam xd"
Jej odpowiedź mówiła wszystko
"Uggh... Zabijee."
Przez ostatnie 19 lat mojego życia mieszkałam w Kansas i byłam mądrą i wyrozumiałą dziewczyną. Byłam typową córeczką tatusia od kiedy moja mama zginęła w wypadku samochodowym gdy miałam kilka lat. Musiałam musiałam wychowywać się z trzema braćmi ( jednym starszym i dwoma młodszymi). Na początku było trudno, a świat bez mamy wydawał się pusty i przerażający. Po roku to się zmieniło. Stałam się bardziej pewna siebie, ale w domu nadal zachowywałam się jak najgrzeczniejsza mała dziewczynka na świecie. Zostało mi tak do chwili obecnej. Tyle, że teraz praktycznie nie ma chwili kiedy nie staram się być najlepsza. Co wcale nie znaczy, że taka jestem. Po dwóch miesiącach zastanawiania się nad sensem wyjazdu i jego sprytnym uzasadnieniem nie wpadłam na nic wystarczająco mądrego co było kolejnym powodem do NIE bycia idealnym. W końcu wpadłam na pomysł żeby powiedzieć o tym tacie i wymyślać argumenty na szybko.
- Mam dla ciebie pewną propozycję - zaczęłam przy śniadaniu
- Słucham - rzucił bardzo niepewnie ojciec.
- Chciałabym sie przeprowadzić do Nowego Yorku.
- Co? Do Nowego Yorku !?- przerwał tata.
- Tak, do NY.
- Nie ma mowy ! - odpowiedział bardzo stanowczym głosem
- Ale tato !...
- Powiedziałem nie !-powiedział prawie krzycząc
- Ale... to nie aż tak daleko... A ja tak bardzo chciałabym tam pojechać. Jestem już prawie dorosła... Rok temu skończyłam osiemnastkę. - błagałam
- Aurora !... Dobrze wiesz jakie są zasady- odrzucał moją prośbę kolejny raz
- Tato ! Nie ma żadnych zasad. Nie jestem już małą dziewczynką i umiem sama wsiąść w samolot !! - wrzeszczałam na całe gardło, potem się rozpłakałam i wyszłam rzucając widelcem o stół.
Może troche przesadziłam krzycząc na ojca. Godzinę później tata
- Dobrze, przeprowadzisz się do Nowego Yorku... - mówił uległym głosem
- Jezus ! Naprawdę ?! - udawałam zaskoczenie, mała dziewczynka jak zawsze postawił na swoim.
- Tak - rzucił ze smutkiem w głosie. Przegrał.
Zaczęłam skakać z radości po łóżku i po innych meblach. Tata jak widać nie chciał być już dłużej świadkiem tych wydarzeń bo wyszedł bardzo cicho zamykając drzwi. Od początku wiedziałam co robić żeby z nim wygrać ale i tak bardzo się cieszyłam. Byłam tak podekscytowana, że wchodziłam chyba na każdy portal na którym miałam konto i pisałam tylko "Nowy York !! Oto nadchodzę !! Strzeżcie się haha !" Pod koniec przerzuciłam się na Omegle. Do każdego nieznajomego pisałam ten sam tekst "AAA !! Przeprowadzam się do NY" i od razu rozłączałam czat. Byłam niesamowicie szczęśliwa. Potem, gdy już mi się znudziło, zaczęłam przeszukiwać internet w celu znalezienia jakiegoś mieszkania czy czegokolwiek innego. Chciałam od razu dowiedzieć się gdzie jest fajnie i w którym miejscu dobrze się mieszka. Gdzie są dobre restauracje, kawiarnie czy jeszcze inne ciekawe miejsca. Byłąm tak pochłonięta szukaniem, że po dziesięciu minutach upłynęły cztery godziny. Była 5:30 nad ranem. "O Jezu!" powiedziałam sama do siebie. Zamknęłam laptop nie wyłączając go i szybko gdzieś położyłam. Przykryłam się kołdrą z nadzieją że tata jeszcze śpi i nie wpadnie na pomysł, żeby wejść do mojego pokoju. Dosłownie po pięciu minutach zasnęłam. Spałam tylko cztery i pół godziny, bo już o 10 z kuchni dobiegały rozmaite dźwięki które sygnalizowały że ojciec próbuje zrobić śniadanie, a ja muszę tam iść i to skontrolować. Zeszłam na dół, a tata intensywnie szukał czegoś na laptopie.
- Co robisz?- zapytałam
- Właśnie przeglądam mieszkania dla Ciebie, a wcześniej kupiłem Ci bilety na samolot - rzucił
- Tak szybko chcesz się mnie pozbyć? - zachichotałam
- Chcę tylko, żebyś miała fajne życie w nowym miejscu- uśmiechnął się
Usiadłam obok niego i spojrzałam na zdjęcia mieszkania które akurat oglądał. Było bardzo ładne.
- To mi się podoba. A Tobie córeczko? To w końcu będzie Twoje mieszkanie- zapytał
- Jest świetne tato - odpowiedziałam
- Kupuje ! - powiedział z uśmiechem
Odwzajemniłam uśmiech i wstałam z krzesła. Zrobiłam szybkie śniadanie i poszłam na górę. Zaczęłam się pomału pakować, bo dni do wylotu coraz mniej, a rzeczy nadal tyle samo. Po piętnastu minutach dostałam SMSa od Amelii- mojej najlepszej przyjaciółki.
Historia 19 letniej dziewczyny- Aurory McCartney (Dove Cameron). Zwykła dziewczyna z Kansas, przeprowadza się do Nowego Yorku. Tam wybiera się na koncert i poznaje swojego idola... Zayn'a Malik'a. Chłopak zakochuje się w Aurorze. Między nimi rodzi się głębokie uczucie którego nic i nikt nie jest w stanie ich rodzielić. Niestety tylko do czasu... Zayn wyjeżdża z zespołem w trasę. Popełnił błąd, którego strasznie żałuje. Stara się przeprosić Aurorę, lecz na początku ona nie chce go wysłuchać. Po miesiącu - wybacza mu. Wtedy też ... dziewczyna będzie miała niespodziankę dla Malik'a... Co będzie dalej? Jak to się skończy? Dowiesz się czytając mojego bloga ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zachęcam do czytania i komentowania :D
Dla was to tylko jedna minuta... Dla mnie to szansa do dalszego pisania :)